O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.

Wpisy z tagiem: gazpacho

poniedziałek, 24 lipca 2017
Po upalnym dniu…

… nachodzi ciepły wieczór. Mamy przyjąć Bardzo Miłych Gości. Co im podać? Nie bardzo się ma ochotę ani na przygotowywanie wymyślnych danek i dań, ani na ich jedzenie. Po co zresztą wymyślać skomplikowane menu? Skorzystajmy z doświadczeń krajów, które znają prawdziwe upały i jakoś muszą sobie z nimi radzić. Także dzięki odpowiedniemu pożywieniu.

Przed wizytą naszych Gości sięgnęłam do kuchni hiszpańskiej i francuskiej, oczywiście z południowych regionów obu krajów. Połączenie andaluzyjskiego chłodnika, czyli gazpacho, z plackiem pissaladière, pochodzącym z francuskiej Riwiery. W obu potrawach odnotujmy zapachy i smaki Morza Śródziemnego. Przy stole poczujmy się jak na wakacjach. Przy okazji nabierzemy sił na tegoroczne wyjątkowo gorące i bogate w wydarzenia „Lato w Mieście”.

Przepis na tegoroczne gazpacho znalazłam w którymś z kulinarnych pism, jakie przywiozłam z tegorocznych francuskich wakacji. Ale chłodnik przyrządziłam już po swojemu.

Gazpacho żółte po mojemu

3–4 papryki żółte

1/2 kg żółtych pomidorów

2 świeże ogórki gruntowe

cebula cukrowa

pieczywo pszenne

oliwa extra vergine

ocet z białego wina lub z sherry

sól, pieprz z młynka

zimna woda

 

Papryki oczyścić, połówkę jednej lub nawet jedną całą odłożyć, pozostałe pokroić do zmiksowania. Pomidory zblanszować, czyli zanurzać we wrzątku na kilka sekund, aby dało się z nich zdjąć skórki. Jeden odłożyć, pozostałe pokroić i dorzucić do papryki. Cebulę przekroić na pół, jedną z połówek dołożyć do papryki i pomidorów. Ogórki obrać (lub nie), jeden odłożyć, drugi dodać do warzyw. Warzywa przełożyć do blendera lub miksera, dołożyć miąższ pszennego pieczywa (2–4 kromki; pozostałe zasmażyć w oliwie na grzanki), dolać nieco zimnej wody. Wszystko rozetrzeć na zupę, wodą regulując jej gęstość, a stopniem zmiksowania – gładkość. Dolać kilka łyżek oliwy, doprawić octem, solą i pieprzem.

Odłożone warzywa (papryka, pomidor, cebula, ogórek) pokroić w drobną kostkę. Wyłożyć do oddzielnych miseczek.

Gazpacho i miseczki z warzywami wstawić do lodówki. Podawać schłodzone. Na stole postawić także grzanki.

Przygotowanie tego chłodnika jest banalnie proste i trwa chyba krócej niż jego opisywanie. Na stole stawiamy wazę (warto ją schłodzić!) lub garnek z chłodnikiem oraz miseczki z warzywami i grzankami. Do miksowania dodajemy tylko miąższ chleba czy bułki; co zrobić ze skórkami? Proponuję je skroić i dodać do smażących się grzanek. Te można posypać ziołami lub zasmażyć z czosnkiem; najlepiej w oliwie usmażyć dwa całe ząbki, wyjąć je i dopiero potem dodać kostki pieczywa. W wyjątkowo gorący upał do gazpacho można wrzucić kostki lodu.

Po zimnej zupie podajmy ciepłą zapiekankę. Nie musi być gorąca, może być letnia. Także tę potrawę – placek nazywany pissaladière – przyrządzimy bez trudu. Zwłaszcza gdy użyjemy gotowego ciasta ze sklepu. W oryginalnej tarcie (bo ta zapiekanka to od biedy tarta, rodzaj placka) używa się ciasta drożdżowego. Ale ja tym razem zastosowałam delikatne listkowane ciasto francuskie. Można wziąć także ciasto kruche, rzecz jasna, nie słodkie. Poza tym potrzebne nam będą trzy składniki: cebula, fileciki anchois i czarne oliwki.

Proponuję wykorzystać młodą cebulę cukrową. Jest na nią sezon, a efekt nam da znakomity.

 

Pissaladiere z młodej cebuli po mojemu

schłodzone ciasto francuskie, kruche lub drożdżowe (jak na pizzę)

1 kg młodej cebuli cukrowej

pudełeczko filetów anchois w oleju

słoiczek czarnych oliwek (20 dag)

sól, czarny pieprz z młynka

tymianek świeży lub suszony

ew. łyżka cukru pudru

oliwa

 

Cebule pokroić w cienkie półplasterki. Rozgrzać 4 łyżki oliwy, dolać oliwę spod anchois, wyłożyć cebule, doprawić solą (oszczędnie, bo anchois będą słone), pieprzem i tymiankiem. Jeżeli cebula nie jest naturalnie słodka, dodać łyżkę cukru pudru. Dusić ma małym ogniu pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu. Cebula ma zmięknąć, ale nie może się przysmażyć.

 

Ciasto wyłożyć na papier do pieczenia, podpiec 10 minut w 200 st. C. Wyłożyć podduszoną cebulę. Na wierzchu rozłożyć fileciki anchois i oliwki. Zapiekać 20–30 minut (ciasto drożdżowe dłużej) w tej samej temperaturze.

Ten placek łączy naturalną słodycz cebuli ze słonością anchois i specyficznym smakiem czarnych oliwek. Pasuje do niego proste czerwone wino (schłodźmy je, choć nie za mocno), ale i do zimnego piwa będzie smakował.

Nasz bankiet, którym przyjmowaliśmy wyjątkowo Miłych Gości, nie był wytworny. Wakacje są tą szczęśliwą porą, która pozwala nawet z uroczystych okazji organizować przyjęcia bezpretensjonalne, proste, w stylu… właśnie wakacyjnym.

Aby jednak zaznać nieco luksusu, poczytajmy notkę z przedwojennych wyższych sfer. Był marzec roku 1939, gdy „Ilustrowany Kuryer Codzienny” opisywał przygotowania do wizyty ówczesnego prezydenta Francji w Wielkiej Brytanii. Było już po haniebnym Monachium, które wówczas uważano za genialne rozwiązanie gwarantujące pokój. Wkrótce wojska Hitlera miały zająć Kłajpedę, a sam wódz miał zgłosić żądania w stosunku do Polski. Kula śniegowa się toczyła. Nie zapobiegły jej gwarancje angielskie wreszcie przyznane naszemu krajowi. Wtedy już trzeba się było zbroić, a nie spotykać i debatować. A na pewno nie tak wystawnie i na pokaz.

Notka pokazuje kulisy organizowania takich dyplomatycznych uczt, klucz wedle którego układa się ich menu. Jest znamienne, podkreśla pozycję gościa. W tym wypadku prezydentowi Francji podano dania z ducha francuskie. Można iść jednak odmiennym tropem i gościa uhonorować daniami kraju, który go przyjmuje.

Notkę przytaczam we fragmentach, w oryginalnej pisowni.

 

Ser kozi i złote talerze...

Jak już wiadomo z ogłoszonego oficjalnie programu, wieczorem dnia 21 marca br. monarsza para angielska wyda na cześć prez. Lebrun i jego małżonki oficjalny bankiet na zamku Buckingham.

Menu bankietowe zostało już ze specjalną troskliwością i miłością zestawione przez szefa kuchni pałacowej, Francuza, Roussin. Wśród potraw bankietowych znajdą się takie „specjalites”, jak pieczone kurczęta, o nazwie „Mercy le Haut” (od miejsca urodzenia prez. Lebrun), dalej sałata „Ełysee”, oraz bomba lodów nazwana „Entente Corilale”. Poza tem podany będzie prez. Lebrun specjalny ser z mleka koziego, ulubiony przysmak prezydenta Francji. W Anglji nie jada się wprawdzie zbyt często tego rodzaju sera, nadworny kuchmistrz angielski sporządzi go jednak w ten sposób, że mimo swej bardzo silnej woni, ser ten będzie mógł przecież znaleźć się na biesiadnym stole. […]

Dnia 22 marca rano goście francuscy spożywać będą śniadanie u lorda majora Londynu. Ceremonja ta mieć będzie specjalnie średniowieczny charakter. Dekoracja sali biesiadnej będzie wyglądała jakby żywcem wycięta ze starych sztychów. Stół zastawiony będzie stawną złotą zastawą, która tylko przy specjalnie uroczystych okazjach wydobywana jest z ogniotrwałych kas miasta Londynu pod osłoną całej armji przedstawicieli policji.

Była to uczta na buzującym wulkanie, ale powszechnie wtedy jeszcze o tym nie wiedziano. Nasze czasy także obfitują w wizyty, które przez rządzących są traktowane bardzo prestiżowo. Nie ustrzegają się jednak błędów.

Tu gorzki przytyk: o czym myślano układając menu obiadu, jakim nasz obecny prezydent przyjmował angielską parę książęcą? Podano bliny, które wszak są daniem rosyjskim… Podano morele, w Polsce raczej nie rosnące, w Anglii zresztą też… Może chodziło o podkreślenie przedwojennych tradycji wschodnich kresów Rzeczypospolitej, kiedy morele sprowadzano z sadów z okolic Zaleszczyk, a i bliny smażono gdzieniegdzie jako potrawę regionalną (choć zawsze pochodzącą z Rosji). To chyba jednak konotacje nie bardzo dobre i właściwe. Nie tylko niewspółczesne, lecz wręcz dziwaczne. To już lepsze skromne przyjęcia domowe z ducha wakacyjne, nawet gdy przechodzące w „nocne Polaków rozmowy”. Jak przed laty.

wtorek, 12 lipca 2016
Znowu upały? Potrawy z Hiszpanii

Na południu Europy od zawsze (pewnie tak!) znają potrawy, na które ma się apetyt nawet w najbardziej upalne dni. Fakt, że pory posiłków są tam inne niż u nas, a w porze, gdy słońce stoi najwyżej, obowiązuje sjesta. U nas raczej nie do wykonania, podobnie jak obiady jedzone późnym wieczorem. Ale i w porze normalnej dla naszych północnych żołądków i przyzwyczajeń dobrze im zrobią dania z kuchni – szeroko nazwanej – śródziemnomorskiej. Warto po nie zresztą sięgać nie tylko w upały. Oliwa jako podstawowy tłuszcz, dużo szybko przyrządzanych warzyw, rozmaitość małych porcyjek mięsa czy ukochane ryby lub owoce morza. Zdrowo, szybko, no i właśnie znakomicie –  nie tylko zresztą, gdy żar leje się z nieba. Nawet w dzień chłodniejszy i deszczowy, posiłek po hiszpańsku, prowansalsku czy langwedocku, po włosku lub grecku, po bałkańsku – potrafi poprawić humor.

Na przykład takie krewetki podane w bardzo ostrym sosie. Kto je lubi, znajdzie w nich wiele zadowolenia. A że podałam do nich hiszpański chłodnikgazpacho – pożywi się u mnie także ten, kto nie przepada za owocami morza.

Krewetki z szynką serrano po mojemu

duże krewetki

oliwa

sok z cytryny

1/4 łyżeczki papryki mielonej ostrej

1/4 łyżeczki wędzonej papryki mielonej ostrej

1/2 łyżeczki papryki mielonej łagodnej

sól, szczypta soli

świeża papryczka chili

hiszpańska szynka serrano (jamón serrano) lub inna dojrzewająca

Z oliwy, soku z cytryny, soli, wszystkich rodzajów papryki mielonej oraz posiekanej papryczki chili sporządzić marynatę, najlepiej wlewając wszystko do słoika i energicznie potrząsając. Krewetki – mrożone rozmrozić – zalać marynatą, zostawić co najmniej na kwadrans.

 

Patelnię grillową lub grilla mocno rozgrzać. Krewetki odsączyć z marynaty (zachować ją). Smażyć z obu stron po 1,5 minuty, aby tylko się mocno zagrzały, ale nie wysuszyły.

 Szynkę, jeżeli jest w kawałku, pokroić cienko jak papierek. Wysmażyć na suchej patelni aż się lekko zrumieni i stanie chrupka. Odstawić.

 

Na stole stawia się krewetki, marynatę w miseczce i szynkę – podaną oddzielnie lub ułożoną na krewetkach.

Do ciepłych krewetek podajmy gazpacho z lodówki. W mikserze przyrządzimy je błyskawicznie. Da nam wiele zadowolenia, byle tylko się dostatecznie schłodziło. Gdyby czasu na to było zbyt mało, można je oziębić wrzuconymi kostkami lodu. Wtedy zróbmy je gęstsze. Kto się nie boi węglowodanów, może z warzywami zmiksować kromkę pszennego chleba (sam miąższ, bez skórki). Ja to pominęłam.

Gazpacho szybkie po mojemu

2 papryki

2 duże pomidory

ogórek

1/2 szklanki zimnej woda (może być gazowana)

kilka łyżek oliwy

sól i ocet winny do smaku

Pomidory zblanszować (zanurzyć na chwilę we wrzątku) i obrać ze skórki. Paprykę pozbawić pestek, ogórek obrać. Warzywa pokroić w kostkę, wrzucić do miksera, wlać wodę i oliwę, doprawić octem i solą. Zmiksować na gładko lub zostawić grudki (wedle gustu). Koniecznie oziębić.

Do tego błyskawicznego gazpacho podajmy grzanki z pszennego pieczywa przyprawione suszonym oregano i podsmażone na oliwie. Mogą to być gotowe grzanki, jakie się kupuje w sklepie. Wtedy w oliwie je tylko lekko podgrzewamy, ale też możemy przyprawić ziołami.

Do gazapcho lub grzanek można dodać czosnek – wyciśnięty lub posiekany drobniutko. Oregano można zastąpić ziołami prowansalskimi lub bazylią.

Czy takie dania z kuchni hiszpańskiej są wymysłem ostatnich lat? Czy dopiero my przywieźliśmy je z wakacyjnych wojaży? Otóż wcale nie. Ślad hiszpańszczyzny w kuchni naszych praprababć znalazłam nawet w wieku XIX. Wtedy to w Poznaniu zaczęto wydawać ambitny „Dwutygodnik dla Kobiet”.



Ukazywał się w latach 1881–1885 w Poznaniu. Na więcej nie starczyło funduszy. Redagowała go kobieta, wielkopolska literatka i nauczycielka – Teresa Radońska (na zmianę z siostrą Teofilą). Drukowała zaś drukarnia J. I. Kraszewskiego i Franciszka Chocieszyńskiego.

O ambicjach pisma świadczył podtytuł: Pismo Belletrystyczne i naukowe. Redaktorzy stawiali na pielęgnowanie polszczyzny poprzez zapoznawanie czytelników z polską poezją i prozą, także spoza Poznańskiego. Dbali przy tym nie tylko o sprawy narodowe, ale i wychowanie dzieci, szerzenie oświaty i nauki, a także o kulturę dnia codziennego. Stąd pismo zawierało i praktyczne porady, w tym kuchenne. Prowadziło także korespondencję z czytelniczkami. Szkoda że było ich za mało, aby dwutygodnik się utrzymał dłużej niż kilka lat.

W tym właśnie piśmie znalazłam garść przepisów z kuchni tak odległych, jak serbska i hiszpańska. Są to m.in. dwa dania nazwane sałatą. Pierwsze można podać właśnie jako chłodnik, czyli nasze gazpacho. Autor recepty o tym pisze. Drugie zresztą także można rozrzedzić do konsystencji zupy, choć nie jest to już wspomniane.

Opieczona papryka w daniu drugim na pewno jest smaczniejsza i łatwiej strawna niż ta zastosowana przez mnie surowa. Kto ma więc czas, może także paprykę opiec – nie w ognisku zapewne (chyba że bawi na biwaku czy campingu), lecz w piekarniku. Z tak opieczonej papryki łatwo schodzi skórka. A skarmelizowany miąższ staje się słodszy i smaczniejszy.

Kiedyś podam przepis z tego pisma na potrawę z ryżu, czyli wypisz, wymaluj paellę. Ciekawa jestem, kto opisał te oryginalne dania hiszpańskie. Jakiś emigrant? Podróżnik? Chyba nigdy się tego nie dowiemy. Ale ślad hiszpańskiej egzotyki z wieku dziewiętnastego na piśmie pozostał, choć na polskim stole się nie zaszczepił. Dzisiaj nasze podniebienia bardziej są otwarte na kuchnie świata; prawda?

niedziela, 25 maja 2014
Moc chłodnika europejskiego

Gdy upał rządzi, szukamy wszystkiego, co orzeźwi. Zaspokoi głód, ale także przyniesie miłe doznania. Gdy myślę o niedzielnym letnim obiedzie, widzę stary drewniany stół nakryty białym obrusem, ustawiony pod drzewami w ogródku moich Dziadków na łódzkich Chojnach. Jakie tam były drzewka owocowe, jakie renkoldy, wisienki, jabłonki... Jakie piękne krzewy róż, rosnące na przeciw stołu, pod ogrodzeniem. W takie obiady nawet w niedzielę jadło się zupy owocowe lub chłodniki.

Tradycja polskich chłodników, na Kresach wschodnich nazywanych chołodźcami, jest bardzo sympatyczna. Jak dawna? Podejrzewam, że były to zupy domowe, potoczne, nie ujęte w najdawniejszych kucharskich książkach. Może wręcz pochodziły z kuchni wiejskiej, czyli włościańskiej, jak dawniej mawiano. Oto na jaki ciekawy opis chłodnika – no i sam przepis też sympatyczny – natrafiłam w „Tygodniku Mód i Powieści” z roku 1911. Podpisany jest inicjałami H. J.

Ze zbliżającą się porą letnich upałów nic tak nie jest pożądanem na stołach jak zimne zupy. Zaś nie zaprzeczalnym ich królem jest chłodnik, co do którego, śmiało twierdzę, że również wybornej gastronomicznej konglomeracyi nie ma żadna kuchnia europejska.

Przebywając w Hiszpanii i hiszpańskich koloniach jadłam tam tak zwane gaspacho, mieszaninę ogórków, pomidorów, czosnku pimientów (ostra krajowa przyprawa) kawałków chleba, wszystko podlane wodą z octem, co Hiszpanie mocno sobie chwalili, ale co z naszym chłodnikiem nawet porównać się nie da.

A jednak tą [!] naszą swojską potrawę rzadko w którym domu na prawdę dobrze przyprawiać umieją. Jedne gospodynie robią chłodnik na rosole, inne na smaku z włoszczyzny i botwiny, inne jeszcze podprawiają mlekiem kwaszonem. Wypróbowałam wszystkie te sposoby i podaję podług mnie najlepszy:

Ugotować sporo pokrajanej drobniutko młodej botwiny (t. j . samych łodyg i trochę listków, odrzucając choćby najlepsze jeszcze buraczki, bo te psują kolor chłodnika) z paru garściami siekanego kopru i szczypiorku w wodzie z solą na krótko. Gdy miękie [!], wziąć parę stołowych łyżek tego gąszczu i jakie pół szklanki wygotowanego smaku włożyć na dno sporego kamiennego garnuszka, wlać na to kwartę bardzo gęstej świeżej śmietany (proporcya na cztery osoby, wymięszać, sparzyć wrzącym żurem chlebowym lub ogórkowym kwasem. (Na kwasie ogórkowym chłodnik jest najsmaczniejszy, ale to już dopiero w pełni lata mieć można). Zaparza się do smaku, tak tylko, aby śmietanie nadać miły winkowaty kwasek, uważając aby jej zbyt nie rozrzedzić, dla tego żur powinien być dobrze kwaśny, osobno trzeba mieć już przygotowane następujące dodatki: parę jaj na twardo ugotowanych i pokrajanych w krążki, ze dwa ogórki surowe lekko na godzinę naprzód posolone, później i kwaszone) pokrajane w kostkę pół kurczęcia na zimno ładnie z kostek obranego. Kawałek także w kostkę pokrajanej cielęciny — nie jakąś resztkę wczorajszej pieczeni, jak się, najczęściej praktykuje, lecz specyalnie w tym celu na mocnym ogniu usmarzony [!!!] rodzaj befsztyka, aby się dobrze zrumienił i przypiekł, (przypieczone masło któremu cielęcina specyalną klejkowatość nadaje można z patelni chłodnikiem zebrać), dwadzieścia szyjek i nóżek rakowych, oraz kto lubi kawałek łososia, wszystko to razem z chłodnikiem w garnku wymięszać, dorzuciwszy jeszcze surowego siekanego kopru i szczypiorku. Skorupki od raków wydusić jak na zupę i masło to dolać także, zbijając mocno, póki chłodnik jeszcze ciepły, bo później ścięłoby się w gruzełki. Ta doprawa która zwykle pomijana bywa ogromnie podnosi smak chłodnika, nadając mu przytem śliczny łososiowy kolor. Garnek postawić w chłodnem miejscu na lodzie najmniej na godzin sześć by śmietana mogła w siebie wciągnąć te wszystkie smaki, których połączenie daje tak przewyborną zupę. W taki chłodnik nie kładzie się lodu na talerze, lecz oziębia się go doskonale z zewnątrz.

Strasznie bogaty ten chłodnik! Radzę zapamiętać ten lód. W gorący dzień warto dodawać go do talerza, jakkolwiek my podajemy chłodnik całkiem zimny – z lodówki. Nasze prababcie jej nie miały. Można podawać chłodnik polski, jak opisany, ale można i po hiszpańsku. Z „pimientem”, czyli ze znaną dzisiaj powszechnie papryką. Ja bardzo go lubię. Zestaw warzyw można zmieniać: dać tylko pomidory, pominąć paprykę, zamiast ogórków dać łodygi selera, zrezygnować z cebuli lub dać więcej czosnku itd., itp. Zawsze będzie dobrze.

Gazpacho po mojemu

2 czerwone papryki

2 papryczki chili

4 pomidory

cebula słodka

2 ząbki czosnku

2 łodygi selera naciowego

świeży ogórek

miąższ pszennego chleba

ew. świeża woda lub sok pomidorowy

4 jajka na twardo

sól, pieprz

oliwa

ocet winny

grzanki:
pieczywo pszenne

oliwa

oregano

Warzywa umyć, obrać ze skórek, pozbawić pestek, pokroić. 3/4 warzyw zmiksować, ale nie za intensywnie, pozostałe odstawić do lodówki w oddzielnych miseczkach. Dodać do warzyw miąższ chleba, rozetrzeć lub zmiksować ponownie. Gdyby zupa była za gęsta, dodać wody lub soku pomidorowego. Posolić, popieprzyć do smaku, doprawić oliwą oraz octem.

 

Pieczywo na grzanki pokroić w kostkę. Kto chce, może je okroić ze skórki, ale ja tego nie robię. Rozgrzać oliwę. Kostki pieczywa lekko zazłocić, pod koniec dodać suszone oregano.

Gazpacho do chwili podania trzymać w lodówce. Podać z jajkami na twardo posiekanymi lub pokrojonymi w ćwiartki, z grzankami oraz pokrojonymi drobno pozostałymi świeżymi warzywami: ogórkiem lub selerem (ja zupę miksuje z selerem, a na stół dla amatorów świeżych smaków stawiam ogórek), słodką cebulą i papryką.

Zimny chłodnik stawiamy na stół razem z dodatkami. Czy pasuje do niego czerwone hiszpańskie wino? Proszę rozważyć. Nam ten chłodnik będzie pomagał wraz z Przyjaciółmi tradycyjnie śledzić wyniki wyborów. Taki mamy zwyczaj – spotykać się w wyborcze wieczory i do ostatka kibicować naszym kandydatom. A ponieważ w tym roku są to wybory europejskie, mamy zdrowe europejskie menu. Bardzo dużo warzyw i owoców. Kto zaś woli przygotować starodawny wykwintny chłodnik polski, też na to ma jeszcze czas.

środa, 23 maja 2012
Na prawdziwy upał

Mam ratunek. To hiszpańskie gazpacho. Zimna zupa z warzyw. Po prostu chłodnik, ale zupełnie inny niż ten, do którego przywykliśmy.

Przygotowuje się go bez gotowania. Kroimy szybciutko warzywa. Mają to być pomidory, cebula (najlepiej duża, hiszpańska, łagodna), papryka, czosnek, nieraz świeży ogórek, a nawet młody burak ćwikłowy. Miksujemy warzywa z zimną wodą, z dwiema (lub więcej) łyżkami oliwy, odrobiną octu (do smaku); nie musimy otrzymać aksamitnie gładkiej treści, ja nawet lubię grudkowatą, dlatego np. zostawiam warzywa w skórkach. Ale można je obierać ze skórek. Przyprawy najprostsze: sól, pieprz, ewentualnie ostra papryka. Zupę zagęszcza się miękiszem chleba pszennego, a następnie chowa w lodówce, by dojrzała. Podaje się bardzo oziębioną.

Zestaw warzyw można modyfikować w zależności od zawartości lodówki i upodobań. Można dorzucić świeży ogórek (bez pestek). Albo ująć paprykę czy cebulę, jeśli za nimi nie przepadamy. Albo dodać papryczkę chili. Generalnie: jest to prosta zupa chłopska z surowych warzyw, pierwotnie ucieranych w moździerzu (my mamy mikser!), z domową oliwą i octem.

Do zupy dodatkowo stawiamy na miseczki z małymi grzankami z bułki, posiekanymi świeżymi ogórkami, pomidorami, papryką, cebulą. Te warzywa można też oziębić w lodówce.

Kilka przepisów na gazpacho podaje Alicja B. Toklas, przyjaciółka amerykańskiej pisarki z 20-lecia XX wieku Gertrudy Stein, autorka oryginalnej książki kucharskiej z potrawami ze swojej epoki. Zasada przygotowania gazpacho zawsze ta sama. Oto jej propozycje (podaję tylko skład, z wyjątkiem jednej zupy; tłumaczenie własne):

Gazpacho z Malagi

4 szklanki rosołu z cielęciny z 2 ząbkami czosnku i dużą hiszpańską cebulą; 1 duży pomidor obrany, z usuniętymi ziarnami, pocięty w drobną kostkę; 1 mały świeży ogórek obrany, z usuniętymi ziarnami, pocięty w drobną kostkę; 1/2 słodkiej czerwonej papryki, z usuniętą skórką i ziarnami, pociętej w drobną kostkę; 4 łyżki ugotowanego ryżu; 2 łyżki oliwy.

Gazpacho z Sewilli

4 posiekane ząbki czosnku; 1 łyżeczka soli, 1/2 łyżeczki sproszkowanego hiszpańskiego pieprzu; miąższ z 2 średniej wielkości zmiażdżonych pomidorów; 4 łyżki oliwy; hiszpańska cebula pocięta na plasterki cienkie jak papier; 1 słodka czerwona lub zielona papryka z usuniętymi ziarenkami, pokrojona w drobną kostkę; 1 obrany ogórek bez ziaren, pokrojony w drobną kostkę;  4 łyżki pokruszonego świeżego białego pieczywa; 3 filiżanki wody.

Gazpacho z Korodoby

2 posiekane ząbki czosnku, 2 obrane ogórki bez ziaren pokrojone w drobną kostkę; 2 łyżki oliwy; 2 filiżanki wody; 2 filiżanki gęstej śmietany kremówki; 2 łyżeczki mąki kukurydzianej;  1 łyżeczka soli.

Zmiksować starannie trzy pierwsze składniki, zagotować wodę z solą. Zmieszać mąkę z 3 dodatkowymi łyżkami wody, wlać mieszając do gotującej się wody. Kiedy mąka zagęści wodę, zalać nią czosnek, ogórek i oliwę. Schłodzić i stopniowo dodawać śmietanę. Podawać lodowato zimne.

Gazpacho z Segowii

4 zmiażdżone ząbki czosnku; 1 łyżeczka całego hiszpańskiego pieprzu; 1 łyżeczka soli;  1/2 łyżeczki sproszkowanego kminku;  2 łyżki drobno posiekanej bazylii lub 3/4 łyżeczki suszonej bazylii; 4 łyżki oliwy; 1 hiszpańska cebula skrojona w drobną kostkę; 2 obrane pomidory z usuniętymi ziarnami, pokrojone w drobną kostkę; 2 obrane ogórki z usuniętymi ziarnami, pokrojony w drobną kostkę; 1 czerwona słodka papryka z usuniętymi ziarnami, pokrojona w drobną kostkę; 2 łyżki okruchów z białego świeżego pieczywa; 4 filiżanki wody.

W upał zupa jest znakomita. Kto lubi, niech poda do niej grzanki albo skrojone w kosteczkę i usmażone w oliwie, albo pokrojone w kromki i zapieczone w piekarniku po skropieniu oliwą. Kto chce się bardziej oziębić, może do wazy, garnka, miski z zupą wrzucić kostki lodu. Nie tylko chłodzą, ale fantastycznie orzeźwiająco wyglądają.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Ulubione
Tagi
myTaste.pl