O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.

Wpisy z tagiem: rostbef

czwartek, 08 września 2011
88. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska - 23/07/2011 9:18

Klasyka obiadowa. Obiad uroczysty, ale zarazem łatwy do przyrządzenia i wyjątkowo szybki. Dzięki dodatkowi wybornego wina (Szymku, dziękuję na piśmie za 6 eleganckich win francuskich!), staje się ucztą, po której nie ma mowy, aby ktokolwiek miał jakiekolwiek pretensje do świata. Ogarnia go taka błogość.

Kupujemy pokrojone rostbefy (roastbeef jest uważany, po polędwicy, za naj- kawałek wołowiny; osobiście zwykle wybieram antrykot, ale rostbef jest chudszy, zdrowszy, mniej kaloryczny). Wcieramy w nie grubo mielony czarny pieprz lub ulubione przyprawy (np. w stylu tex-mex: czosnek, kumin, ostra papryka; w stylu włoskim: oregano lub bazylia, skórka cytrynowa, ew. suszone pomidory; na „dziko”: rozmaryn, zmiażdżone ziarna jałowca itp.). Ja dałam tym razem afrykańską mieszankę Zanzibar, która „nabyłam drogą kupna”, jak się drzewiej żartowało, w Hiszpanii. Przyprawy wcieramy z oliwą lub jakimś dobranym olejem. Mięso zostawimy, ale nie w lodówce (chyba że na kilka godzin lub nawet na noc, wtedy w lodówce, ale wyjmujemy z godzinę, a co najmniej pół godziny przed przyrządzeniem). Smażymy na patelni grillowej, kilka minut z każdej strony. Nie za długo, bo rostbefy wyschną!

Tyle mięso. Na jarzynkę będą: ziemniaki z rozmarynem i fasolka szparagowa. Kto ma mikrofalówkę, nie musi ich gotować. Kupuje specjalne torebki do gotowania w mikrofali na parze (nowość, są znakomite; mają dołączone przepisy), skrapia ziemniaki oliwą, fasolkę masłem, podlewa odrobiną wody, soli i daje przyprawy, np. tenże rozmaryn, a do fasolki szczyptę cukru i sól; polecam łagodną morską tzw. kwiat soli). Zgodnie z instrukcją obsługi torebek trzyma się je kilka minut w mikrofalówce. Gdy takiej kuchenki nie ma, najlepiej gotować na parze, w specjalnym garnku. Gotowanie bezpośrednio w wodzie wypłukuje smak i witaminy. Ale w ostateczności i tak warzywa się przyrządza.

Gdy rostbefy dymią się na grillowej patelni, a warzywa kręcą w mikrofalówce, tniemy ogórek w plasterki, skrapiamy oliwą, odrobiną octu np. sherry lub z czerwonego wina, solimy i mielemy nad nimi czarny pieprz. Na końcu mieszamy ogórki z posiekaną natką albo koperkiem (raczej nie naraz) albo świeżymi ziołami. Zamiast tradycyjnej śmietanowej mizerii, mamy świeżą sałatę z ogórka.

Obiad gotowy w 20 minut. Czysta elegancja.

 

środa, 07 września 2011
40. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska - 04/04/2011 5:57

Kupmy ładny kawałek rostbefu. Zamarynujmy go. Mój polałam sosem sojowym i oliwą oraz posypałam kaparami i obłożyłam rozmarynem. Tak marynowany może leżeć kilka dni w lodówce, ale niech będzie to dzień-dwa. Co jakiś czas warto go obracać, wcierając przyprawy. Pieczenie nie jest filozofią. Trwa około godziny, oczywiście zależy od wielkości rostbefu.

Ja wstawiam mięso do piekarnika rozgrzanego na maksa na jakiś kwadrans, potem piekę je w temperaturze ok. 200 stopni, kładąc na wierzchu kawałeczki masła (można dać łyżkę oliwy) i polewając tworzącym się sosem. Odwracam podczas pieczenia, aby było równomiernie rumiane z wierzchu. (Trzeba uważać, żeby mięsa nie kłuć!). W środku, zależy jak lubimy, ma być dopieczone albo krwiste. Staram się, aby było medium. Przyznam, że to sztuka. Trzeba mieć pewna wprawę i kilka rostbefów za sobą, aby trafiać w punkt. No i mięso musi być na poziomie jakościowym, a kawałek nie może być za mały (ok. 2 kg, dawne gospodynie zalecały co najmniej 4-kilowe rostbefy, ale ich nie posłuchamy!). Marynowanie ma na celu zmiękczenie mięsa. Aha, i solimy je po upieczeniu. Ja, ponieważ użyłam sosu sojowego, nie posoliłam wcale.

Do takiego mięsa koniecznie podajmy sałatę. Moja to rukola podprawiona winegretem z oliwy i soku pomarańczowego, z dodatkiem łyżeczki cytryny. Gdy wyciskałam sok ze świeżych pomarańczy, nie cedziłam go do winegretu, stąd na wierzchu sałaty znalazły się rozmiękczone cytrusy. Obficie posypałam je czarnym pieprzem z młynka. I już. Sałata z cienkimi plasterkami rostbefu (tak go się kroi, po dostawieniu pod folia al. na 10 minut, aby soki się w nim rozeszły) pasowała do świeżego chleba. Ale oczywiście można upiec lub usmażyć do obiadu ziemniaki, także frytki. I zamiast z sokiem z pomarańczy podać obiad z czerwonym winem o intensywnym smaku, np. jakimś typu merlot.

| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
Ulubione
Tagi
myTaste.pl