O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.

Wpisy z tagiem: sos mojo

czwartek, 31 maja 2012
Lekkie, wiosenne, na zielono

Zielone danie, ale tym razem nie szpinak. Sałatka jasnozielona i krewetki w zielonym sosie mojo (mojo verde) z Kanarów. Do tego świeże, chrupkie pieczywo pełnoziarniste.

Do sałatki wzięłam sałatę lodową, różyczki kalafiora i plasterki banana. Wszystko wymieszałam z majonezem (może być i jogurt, wtedy dodajemy sól i pieprz, a kto lubi i odrobinę cukru). Nie bójmy się surowego kalafiora. Zachęcam do jego jedzenia. Jest pyszny i fantastycznie chrupki. Oczywiście składniki sałatki można zmieniać lub rozszerzać. Np. dać kostki ananasa lub półplasterki jabłka. Albo krążki papryczki chili. Ale mnie chodziło teraz o efekt bladości. Drugia potrawa była bowiem kolorowa. Krwiste papryczki dodałam do różowych krewetek (oczywiście takie są po ugotowaniu).

Przyrządzanie krewetek rozpoczęłam od podsmażenia w oleju cebulki (ale nie zrumienienia) i czosnku, do tego dorzuciłam ostrą czerwoną papryczkę chili, potem – to już ma trwać krótko - dodałam krewetki (miałam mrożone, przedtem przelałam je na sitku wrzątkiem) i wreszcie dołożyłam sos ze słoiczka. Wciąż brakuje mi czasu, aby ten kanaryjski sos sporządzić samodzielnie. Ale na pewno do tego kiedyś dojdzie!

Sałatka łagodna jak obłoczek, krewetki diabelsko pikantne. W sam raz obiad na ostatni dzień maja – słoneczny, ale chłodnawy. Jutro już czerwiec!

środa, 07 września 2011
58. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska - 22/05/2011 1:23

Wreszcie i do nas dotarł upał, może z Polski? Dlatego zrezygnowaliśmy z planowanej większej wyprawy i czas dzielimy między morze a basen. Ale obiad też trzeba zjeść (organizm wyczerpany pływaniem domaga się paliwa!), a więc i ugotować. Zaplanowany posiłek wyglądał na skomplikowany, ale takim się nie okazał. Nie było długiego stania w kuchni, tylko znowu szybkie smażenie.

Tyle że dwa dni wcześniej zamarynowałam pokrojone w kostkę mięso. Powinna być jagnięcina, jako że danie ma korzenie arabskie (a może nawet Maurowie je spożywali, patrząc na te same góry i to samo morze…). Ale dostałam tylko wieprzowinę. I ją potraktowałam marynatą z wymieszanych: 3. łyżek oliwy, skórki skrojonej z cytryny i soku z niej, zmiażdżonych 3. ząbków czosnku, 2. garści posiekanej natki, wreszcie łyżki przyprawy ras-al-hanout, którą dostałam w tutejszym „hipciu”, czyli hipermarkecie (na targowisku nie mieli). Mięso natarłam marynatą i trzymałam w lodówce.

Dzisiaj zaczęłam przygotowania do obiadu od nadziania kostek mięsa na drewniane szpadki (dostałam je także w markecie). Przykryłam je folią i poszłam popływać. Gdy wróciłam i nieco odpoczęłam, zaczęłam od skrojenia sałaty. Sałata plus mandarynka, doprawione oliwą, pieprzem i solą wylądowały w misce. Na patelni rozgrzałam oliwę, wrzuciłam wczorajszą bagietkę, pokrojoną w kromki, a po odwróceniu ich, dwa ząbki czosnku. Grzanki wylądowały w misce z sałatą. Czosnek usunęłam. Teraz usmażyłam ze wszystkich stron szaszłyki. Podałam do nich, także świeżo zakupiony, czerwony sos mojo. Pochodzi on z Wysp Kanaryjskich. W domu robiłam go sama, ucierając składniki w malakserze lub w moździerzu (Asiu, dziękuję za książeczkę z przepisem!), ale tu trzeba sobie życie upraszczać. Sos czerwony ma w składzie czerwoną paprykę, zielony − kolendrę i natkę. Dostałam tylko czerwony, pasował do dania znakomicie.

| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
Ulubione
Tagi
myTaste.pl