O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.

Wpisy z tagiem: wasabi

piątek, 25 listopada 2011
Friedrich Schiller alkoholowy

W piśmie dla kobiet przeznaczonym z roku 1821, wydawanym przez Franciszka Salezego Dmochowskiego i Brunona Kicińskiego pod uroczym tytułem: „Wanda. Tygodnik polski, Płci pięknej i Literaturze poświęcony”, znajdziemy rozkoszny utwór opisujący napój idealny na jesienne chłody. To:

 

 

Cztery żywioły,
Złączone społy,
Zmartwienia płoszą,
Poją roskoszą;
 
Wytłocz cytryny,
Kwas ich jedyny.
Często człowieka,
W życiu kwas czeka.

Niech się osłodzi,
Cukrem ten kwas;
Słodycz łagodzi,
Nawet i nas.
 
J mocnym rumem,
Zapraw obficie;
Tak się rozumem,
Uzbraja życie.
 
Wody gorącej,
Do tego wlij;
J gdy płyn wrzący,
Czerpaj, i pij.

 

Tak, tak, ten utwór jest właściwie przepisem kulinarnym. Poncz czy grog (historia tego trunku związana z morzem i pewnym admirałem warta jest oddzielnego wpisu) – to nieco zapomniane, ale znakomite napoje rozgrzewające, gdy przyrządzane z dodatkiem wrzątku. Gdy nastaną chłody, po wieczornym spacerze, kto toleruje alkohol, może po nie sięgać. Są proste do przyrządzenia i naprawdę potrafią postawić na nogi. No i zwalić z nóg, o ile postawimy bardziej niż na jakość i smak, na ich moc i ilość!  Ciekawe, czy tłumacz utworu, hr. B.K., z szylerowskiego przepisu na poncz skorzystał.

Jak robiłam poncz Szyllera: na szklaneczkę sok z połówki małej cytryny, łyżeczka ciemnego cukru, dwie nakrętki od ciemnego rumu (bardzo mocny, ale podławej jakości...) plus nakrętka dobrego rumu, czyli białego Bacardi. Kto chce przygotować ponczu więcej (bo podaje w małych naczynkach, idealne by były gliniane) może przyrządzić go w jakimś naczyniu, a potem przelać do termosu i stopniowo z niego czerpać. Aby nie za dużo na jeden wieczór!

A co przed albo po ponczu? Może coś potęgującego rozgrzewanie: grzanka z chleba pszennego z serem (u mnie oryginalny zielony cheddar o smaku wasabi) oraz z żurawinami lub borówkami ze słoiczka. Można kanapkę wzbogacić kawałeczkiem pieczonego lub wędzonego kurczaka lub plasterkiem szynki, ale nie jest to konieczne. Ser może być inny, ale chrzanowy smak wasabi byłby nie tylko ciekawy, ale wręcz pożądany.

czwartek, 08 września 2011
109. wpis

Umownie biorąc zaliczmy to danie do kuchni chińskiej. Jest wyjątkowo proste i szybkie, jakkolwiek z początku trzeba mu poświęcić nieco uwagi. Potem już tylko trzeba zadbać o to, aby stało na kuchni bardzo krótko. Cała filozofia to poza tym krojenie. Składniki trzeba pokroić w mniej więcej jednakowe kawałki.

Wzięłam: pierś kurczaka (były dwie, bo małe), marchew, papryczki czerwone ostre, kawałek białej części pora, drobny zielony groszek (z puszki). Warzywa podałam w kolejności wrzucania do woka. Zasada jest taka: wrzuca się na dość rozgrzany olej (sojowy lub arachidowy) po kolei kurczaka (najpierw warto go zamarynować w sosie sojowym z ew. dodatkami, np. startym imbirem, chińską przyprawą „pięć smaków”, ostrym chili – jak lubimy), marchew itd., po króciutkim obsmażeniu kolejno odsuwając z dna na półokrągłe boki woka, gdzie się już nie smażą. Warzywa mają być półtwarde, jędrne, chrupkie.

Na końcu się je przyprawia np. kilkoma kroplami oleju sezamowego, którąś pastą chili,  sosem rybnym lub ostrygowym. Ja jeszcze wmieszałam, już na końcu, namoczony uprzednio we wrzątku japoński makaron gryczany (jest znakomity, nie wymaga w zasadzie gotowania, jakkolwiek na opakowaniu ma napisane: 5 minut). Może to być także makaron sojowy lub ryżowy. I już, tzw. chińszczyzna trafiła na stół. Dodatkowo usmażyłam gotowe, czyli mrożone, tzw. naleśniki wiosenne.

Nieco mnie rozczarowały, zwłaszcza ich ciasto: nie były bowiem w kruchym, cienkim cieście ryżowym, ale grubszym, z mąki pszennej. Do tych naleśników warto podać także któryś z dostępnych sosów, np. słodko-kwaśny, oraz/lub sos sojowy i japoński zielony chrzan wasabi. Te sprzedawane u nas zwykle nie są tak ostre jak oryginalne (ale amator może kupić proszek i przyrządzić sobie sam chrzan ostry jak lubi).

Po tym posiłku podałam chrupki o smaku tego specyficznego chrzanu. Pasował do nich wybornie kieliszek wiśniówki; mamy nalewkę własnego wyrobu. Ale nie wszyscy muszą być tak ambitni, sklepowa wystarczy. A zresztą te chrupki pasują też do zielonej herbaty. Pamiętajmy o jednym: nie zalewa się jej wrzątkiem! Przed zaparzeniem warto uważnie przeczytać jak to zrobić.

| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Ulubione
Tagi
myTaste.pl