O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.
Blog > Komentarze do wpisu
Skromne posiłki na jesień (2)

Pozostańmy w obrębie jesiennych obiadów lub kolacji tanich i bardzo łatwych do przyrządzenia, a jednocześnie wzbogacających wychłodzone coraz bardziej organizmy w zdrowe składniki. Przypomnę, że używając określenia „skromne” idę tropem wytyczonym przez Marię Ochorowicz-Monatową, autorkę „Uniwersalnej książki kucharskiej”, wydanej jeszcze przed I wojną. Wybieram z jej książki menu obiadów, które nazywa skromnymi. Tropię przy tym jej biografię i ślady jej pracy.

Nie jest łatwo, ale coś się udaje. Na początek doniosę, że potwierdziłam datę jej śmierci. To bez wątpienia już rok 1925. Zmarła w Zakopanem, gdzie razem z mężem Henrykiem Monatem pomieszkiwali. Dokładny dzień i przyczynę odejścia najwcześniej podała gazeta zakopiańska:

Po kilku dniach potwierdził ją w krótkiej notce krakowski „Ilustrowany Kuryer Codzienny”:

W warszawskich gazetach na razie nie znalazłam wzmianki, a lwowskich jeszcze nie przyglądałam. Jeśli tylko coś znajdę, przytoczę.

Wypatrzyłam także reklamy pierwszego wydania dzieła jej życia. Szersze omówienie zamieścił nieoceniony „Kurier Warszawski” w roku 1910:

Z tego samego roku pochodzi anons zamieszczony w tygodniku „Bluszcz”:

A oto reklama kolejnego wydania jej książki, która można było kupić i w księgarni krakowskiej. Znowu z IKC-a. Był to wojenny rok 1917, podejrzewam więc, że ta kolejna edycja ukazała się nakładem już tylko wydawców lwowskich:

I jeszcze jeden bardzo ciekawy ślad. Cofnijmy się do roku 1913. O planowanej pracy Marii Monatowej donosił „Kurier Warszawski”. Miała być naczelną redaktorką dwutygodnika „Świat Kobiecy”.

 Pism o tym tytule ukazywało się kilka w Polsce przedwojennej (w tym przez I wojną światową). Nie znalazłam żadnego z roku 1913. Nie mogę więc potwierdzić, ale będę szukała. Może ktoś z czytających mój blog coś o wie o tym prasowym przedsięwzięciu?

Przejdźmy teraz do skromnych obiadów. Dzisiaj przytoczę menu czterech postnych zamieszczonych w książce. Oczywiście, jesiennych.

1. Zupa z dyni
Bulwy i rydze duszone
Budyń z grochu

2. Zupa piwna
Kotlety z fasoli
Omlet z pomidorami

3. Zupa ze śliwek
Kartofle wypiekane z jajami
Kaszka na grzybkowym smaku

4. Zupa kalafiorowa
Jaja sadzone na śmietanie
Pierogi ze słodką kapustą.

I jak się podobają posiłki postne, a właściwie jarskie? Nie ma w nich nawet ryb, w poście wszak dozwolonych. A w mojej propozycji skromnego dania obiadowego dla ryby znajdzie się miejsce.

Jak i w pierwszym z blogowego cyklu takich posiłków, będzie to danie z patelni. Mocnym punktem jego smaku uczyniłam wędzonego łososia. Taniego, bo sprzedawanego w postaci kawałków sałatkowych. Nie jest to łosoś najwyższej jakości, takiego smaku i takiej wartości. Ale podajemy go wśród warzyw, no i nie jadamy codziennie. Nie martwmy się więc, że to ryba hodowlana, a nie z pełnego morza czy oceanu.

 

Warzywa jesienne z patelni po mojemu

20–30 dag skrawków wędzonego łososia

2 marchewki

w pomidory

cebula

2–3 ząbki czosnku

kiełki fasoli mung

olej

sól, pieprz

świeży tymianek

kilka ugotowanych ziemniaków

 

Warzywa oczyścić, pokroić. Kiełki umyć. Na patelni rozgrzać olej. Cebulę zeszklić, po minucie dorzucić plasterki marchwi. Mieszać. Po 5 minutach dodać posiekany czosnek i listki tymianku.

 

Gdy marchewka zacznie miękną, włożyć półplasterki pomidorów i łososia. Mieszając zagrzać.

 

Gdy danie jest prawie gotowe (warzywa gorące, ale chrupkie), rozłożyć ziemniaki. Gdy się i one zagrzeją dołożyć kiełki. Po 2 minutach podawać posypane świeżymi ziołami.

Tę potrawę da się przygotować w kwadrans. Pasują do niej napoje mleczne: jogurt, kefir, maślanka, turecki ajran. A na deser? Owoce – sezonowe śliwki lub gruszki – i herbata do jakiegoś kruchego ciasteczka lub herbatnika. Z nowymi siłami można ruszać do pracy lub na spacer pojesiennym parku.

Na zakończenie – jakże pełne smaków – kolejny wykwintny obiad Marii Monatowej. Menu jesienne.

2. Zupa „Julienne”
Majonez z ryb
Pasztet z gołębi w francuskim cieście
Bażanty nadziewane truflami
Poncz rzymski
Sałata – kompot
Kalafiory „au gratin”
Krem „Sherry”
Owoce – sery.

Ufff. Dokładek po takiej porcji kalorii na pewno nie będzie. Ani energii na dłuuugi spacer, choć byłby bardzo potrzebny. Kanapa lub wygodny fotel, koc, dobra książka, drzemka. I wyrzuty sumienia przy łazienkowej wadze.

sobota, 29 września 2018, alina.kwapisz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/10/01 07:34:40
Zaskoczyły mnie ciekawostki podane na początku. Tak fajnego wstępu dawno nie widziałam. Po za tym przepis sam w sobie jest świetny, zasmakowała mi taka opcja, nigdy za wiele warzyw :3
-
2018/10/01 17:12:00
Zapraszam do dalszej lektury ciekawostek. Zawsze mnie cieszy, kiedy się dowiaduję, że są czytane. Pozdr. Alina
myTaste.pl