O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.
Blog > Komentarze do wpisu
Więcej warzyw (odcinek kolejny)

Przypominam: tytuł wziął się z automatycznego zalecenia lekarza, który nie spytał nawet o dietę, a akurat warzyw w niej nie brakowało. Ponieważ jednak hasło jest ze wszech miar słuszne, co jakiś czas je przypominam. Dzisiaj przedstawię warzywa jako oddzielną potrawę i jako dodatek.

W naszych czasach zanikł już właściwie podział na warzywa pojawiające się o określonych porach roku czyli sezonowe. Kosztem smaku, a może i jakości, przez cały rok cieszymy się pomidorami, papryką, rzodkiewkami, nawet szparagami. A to tylko przykłady. Uprawy szklarniowe, nowe gatunki i odmiany oraz za sprawą sprawnego transportu kurczący się świat pozwalają w byle markecie zaopatrzyć się w warzywa czy owoce z daleka, nawet z innych kontynentów. I nikogo to nie dziwi.

Choć żal zapomnianych z dzieciństwa smaków prawdziwych truskawek, młodej ziemniaczków, kapusty i marchewki, sierpniowych pomidorów, wrześniowych winogron itp., itd. Trudno. To nie wróci.

Rynek bogaty w warzywa pozwala jednak z nich korzystać przez cały rok. I to jest dobre. Coś za coś. Dzisiaj dwa rodzaje na potrawy warzywnie bogate. Pierwszą będą po prostu warzywa pieczone w piekarniku. Bardzo proste do przyrządzenia, wybitnie smaczne, ładnie się prezentujące. Wystarczy wszystko przygotować, obmyć, pokroić, rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i – już, można piec. Będą dobre prosto z pieca, gorące, ale i całkiem zimne, nawet przechowane w lodówce.

Warzywa z pieca po mojemu

cukinia

szparagi zielone

twarde pomidory

papryka różnych rodzajów

cebule dymki ze szczypiorem lub inne małe

natka pietruszki

dobra oliwa

sól, pieprz

Cukinie umyć, pokroić w plastry; kto chce, może obrać ze skórki, ale nie jest to konieczne. Szparagi lekko obrać (zielonych w zasadzie się nie obiera), odciąć twarde końcówki łodyg, Z papryki po przekrojeniu usunąć nasiona. Pomidory przekroić na pół lub podzielić na ćwiartki. Cebulki obrać, przekroić na pół lub pozostawić w całości. Warzywa rozłożyć na blasze z piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Skropić oliwą, posolić. Piec 20–30 minut w 180 st. C. Podawać posypane posiekaną natką i popieprzone.

Kto koniecznie pragnie dodatku białkowego, może między warzywami rozłożyć jakieś kiełbaski lub plasterki szynki lub boczku. Ale same warzywka będą znakomitym obiadem, gdy podamy je z zimnym ajranem, jogurtem, kefirem czy maślanką oraz jakimś lekkim pieczywem. Dobra do wymuskania oliwy spod pieczenia będzie bagietka.

Zimne warzywa mogą być dodatkiem do spaghetti czy innych makaronów, omletu lub jajecznicy. Ale także do mięs czy ryb z grilla. Tak więc, gdy zostaną, koniecznie je przechowajmy w lodówce do następnego dnia.

A teraz coś z mięs. Lecz też z dodatkiem warzyw. Klasyczny klops. Mówiono na niego różnie, na przykład „pieczeń siekana”, „pieczeń rzymska” albo „fałszywy zając”. Nie mógł go pominąć Maciej E. Halbański w „Leksykonie sztuki kulinarnej”. Znajdziemy go tam pod jedną przytoczonych nazw.

 PIECZEŃ RZYMSKA (klops)

Potrawa przyrządzona ze zmielonego mięsa (wieprzowina i wołowina) z dodatkiem namoczonej i odciśniętej bułki, jajek, tartej cebuli i przypraw. Dokładnie wymieszane mięso uformować z gruby wałek na desce pospanej tartą bułką, zawiną w alufolię i upiec w piekarniku. Podawać pokrajaną w poprzek na plastry, polaną sosem z pieczenia, z ziemniakami lub kaszą.

Z tą alufolią i sposobem podania nie całkiem się zgodzę. Klops można podawać także z innymi sosami (klasyką będzie grzybowy), no i z warzywami. Tymi na ciepło, a więc z buraczkami lub marchewką z groszkiem albo z surówkami. Znakomity będzie także na zimno, do obłożenia kanapek. Wtedy z dobrą musztardą lub ćwikłą.

Ale mój klops był jeszcze inny. Bogato warzywny. Bo dodatkiem do mielonego lub siekanego mięsa wcale nie musi być tylko cebula. Zaszalejmy. Zimą dobrze będzie zemleć mięso z suszonymi, ugotowanymi grzybami. Można je wyrabiać z orzechami, na przykład laskowymi, ale każde będą dobre, w tym pistacje. Ale teraz, wiosną, wymieszałam je z drobno pokrojonymi rozmaitymi warzywami. Taki klops jest nie tylko smaczny, ale wesoły, bo kolorowy. No i zdrowy. Użyłam cielęciny, ale może być każde inne mielone mięso. Znakomite będzie to z indyka. Warzywa i przyprawy także można dopasować do swojego smaku i zawartości zapasów.

 

Klops z warzywami po mojemu

50 dag mielonej cielęciny

2 jajka

namoczona mała kajzerka lub chleb pszenny

2 papryki ramiro

2 dymki ze szczypiorem

mielona kolendra

sos Worcestershire lub płynna maggi

sól i pieprz

tarta bułka

masło

 

Paprykę oczyścić, jak najdrobniej pokroić. W taką samą kosteczkę skroić dymkę razem ze szczypiorem. Bułkę, gdy po namoczeniu zmięknie, odcisnąć z wody lub mleka. Doskonale wyrobić z mięsem, jajkami (można dać tylko żółtka) i przyprawami. Dłońmi obmytymi zimną wodą uformować zgrabny jak bochenek wałek mięsa. Położyć go w naczyniu do zapiekania wysmarowanym masłem. Przygładzić jego powierzchnię skrapiając zimną wodą. Obłożyć kawałeczkami masła.

 

Piec ok. pół godziny (czas zależy od grubości) w 180 st. C. Podlewać po troszku wodą, smarując powierzchnię sosem spod pieczenia.

 

 Na końcowy kwadrans pieczenia zwiększyć temperaturę do 200 st. C, a powierzchnię klopsa obsypać tartą bułka i polać sosem spod pieczenia (można to zrobić jeszcze dwa, trzy razy).

Takiego klopsa można śmiało podać do warzyw z piekarnika (można piec razem z nimi, na dwóch blaszkach). Bogactwo warzyw zachwyci każdego. Ale dobry będzie i klasyczną sałatką z pomidorów i cebulki. W zasadzie pasuje do wszystkich możliwych obiadowych dodatków: od pieczywa poprzez ryż czy kasze po ziemniaki w różnych postaciach.

A jak pieczono klopsy w dawnych czasach? Oto przepis sprzed przeszło stu dwudziestu lat. Pismo nazywało się „Mody paryskie”, ale ukazywało się we Lwowie. Był rok 1986.

 

Sądzę, że zamieszczało kulinaria z ducha bardziej lwowskie, zgodnie z epoką więc galicyjskie, niż paryskie.

 

Ten klops nie obywa się bez słoninki i śmietany. My tak tłusto nie jemy. Wolimy więc zmieszać mięso z warzywami. Bo w ogóle – więcej warzyw!

wtorek, 29 maja 2018, alina.kwapisz

Polecane wpisy

myTaste.pl