O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.
Blog > Komentarze do wpisu
Sałatka na gorący dzień

Wzdychaliśmy do upałów i wreszcie je mamy. Miasto opustoszało, tylko przy Krakowskim Przedmieściu tłumy. Idą lody (3 zł kulka) i napoje, ogródki pełne. Kto nie chce gotować, może iść na dania z kurek, makarony (choć 29 zł za pastę con aglio e olio, to chyba jednak za wiele!), pierogi, naleśniki, sałatki. No właśnie, a może sami przygotujmy sałatkę w domu i ją podajmy na obiad? Po słonecznej kąpieli, po bieganiu, jeżdżeniu na rowerze czy rolkach (coraz więcej osób odpoczywa czynnie) albo po zwykłym spacerze taki przygotowany naprędce posiłek może smakować i postawić na nogi skuteczniej niż każdy inny.

Taką sałatkę przygotowałam podczas naszych niedawnych wakacji. Opisując ją przypominam sobie kąpiele w ciepłym morzu. Jak i targ, na którym kupowaliśmy melony słodkie i wręcz natrętnie pachnące.

 

Sałatka z melona i sera po mojemu

dojrzały melon

ser pleśniowy pokrojony w kostkę

oliwa

ocet winny

przyprawy: pokruszony liść laurowy, anyżek

sól, pieprz

sałata dębowa ciemna

Z melona przekrojonego na pól zdejmujemy skórę, wyjmujemy pestki. Miąższ kroimy w kostkę. W salaterce układamy sałatkę. Na niej, w środku, układamy kostki melona wymieszane z kostkami sera. Skrapiamy winegretem z oliwy, octu, anyżku, soli i pieprzu. Oszczędnie posypujemy pokruszonym liściem laurowym i dodatkowo pieprzem.

 

Obiad gotowy. Ze świeżą bagietką (można ją przynieść ze spaceru, gdy wypiekają je np. okoliczne kawiarnie; w Warszawie jest ich wiele a bagietki z nich dorównują tym z Francji) i lampką wina – pozwala się zregenerować. Podtrzymaniu sił i dostarczeniu porcji białka służy w mojej sałatce dodatek sera. Jego ilość wyznaczmy sobie sami. Ja użyłam korsykańskiego sera z miękką pleśnią (jak brie czy camembert), ale można dać ostrzejszy ser typu bleu, z pleśnią błękitną. Sałatę można wziąć każdą, zastosowałam dębową, aby jej gorzkawy posmak zrównoważył słodycz melona.

A w ogóle taka sałatka na pewno jest zdrowa i nie obciąża organizmu jak potrawy mięsne. Owoce należy jeść latem nie tylko dlatego, że są bardziej dostępne. Wiedziano o tym od wieków. I w ogóle jakoś latem smakują najbardziej!

W przedwojennym krakowskim „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym”, który wyłapywał wszystkie sensacje swoich czasów, znalazłam nawet opis diety owocowej. Pochodzi z roku 1924. Panie i panowie poszukiwali wtedy diet, które pozwoliłyby zachować szczupłą sylwetkę. W modzie była młodość i chłopięcość. Jedzenie owoców zachowaniu takiej sylwetki sprzyjało. Notka informuje o leczeniu chorób, ale i o walce z otyłością, już wtedy uważaną za chorobę. Jak zwykle, tekst zachowuje ortografię z tamtej epoki.

Kraków, 7 sierpnia.

Na czasie będzie przytoczenie za jednem z niemieckich pism lekarskich zdania lekarza, który gorąco poleca leczenia pewnych chorób świeżymi owocami. Otóż dr. Mendel – tak się nazywa ten lekarz – zaleca kuracyę świeżymi owocami we wszystkich tych wypadkach, w których stosuje się kuracyę mleczną, gdy chodzi o dostarczenie organizmowi pożywienia ubogiego w białko i pozbawionego soli, jak np. przy puchlinach, chorobach serca i nerek, przy zapaleniu nerek, wzmożonem ciśnieniu krwi, chorobie cukrowej, kile, niektórych chorobach skórnych itp. Kilogram owoców starczy zwykle na zupełne zaspokojenie głodu i pragnienia oraz przeszkodzenie upadkowi sił u chorych, przebywających w łóżku.

U chorych na serce zauważono niekiedy już po trzydniowej kuracyi świeżymi owocami polepszenie. Oczywiście w ciężkich wypadkach nie można zarzucić stosowania lekarstw. Działanie owoców gotowanych pozostaje daleko w tyle poza działaniem owoców surowych, może dlatego, że przy gotowaniu ulegają zniszczeniu nieznane ciała drażniące, albo witaminy owoców. Po takiej kuracyi starają się utrzymać jej rezultat przez żywienie mlekiem i jarzynami. Przy cukrzycy już dawniej polecano kuracyę świeżymi owocami; nadają się do tego celu zwłaszcza banany, jabłka i gruszki, przyczem również stwierdzono większą skuteczność owoców surowych niż gotowanych.

Podobnie przy otyłości już dawno stosowano owoce z dolnym skutkiem. Widocznie ich działanie w tych wypadkach ma swe źródło nie tylko w skromnym, dla normalnego człowieka niewystarczającym dostarczaniu pokarmu, lecz więcej jeszcze w pobudzaniu do wydzielania moczu i we wzmożonej pracy gruczołów wydzielniczych.

Zalecanie jedzenia owoców surowych było w tamtych czasach rewolucyjną zmianą w odżywianiu. Wszelkie surowizny – i owoce, i warzywa – uważano jeszcze długo za szkodliwe. Oczywiście, tego rodzaju kuracji w przypadku chorób przewlekłych nie przeprowadza się bez zgody lekarza. Ale warto sobie, zwłaszcza o tej porze roku, choć jeden a może dwa dni w tygodniu, przeznaczyć na jedzenie owoców i to surowych, w sałatkach, a nie w postaci skromnego dodatku do pieczonej kaczki w daniu w rodzaju kaczki z jabłkami.

niedziela, 07 lipca 2013, alina.kwapisz

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Kasia, *.ip.netia.com.pl
2013/07/07 09:15:35
Super sałatka na takie dzień jak dziś idealna :)
-
2013/07/07 11:49:56
Smacznego:) Wystarczy postarać się o melon.
myTaste.pl