O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.
Blog > Komentarze do wpisu
Grejpfrut z przedwojennym sznytem

Przed wojną dopiero szukały miejsca na stole. Potem zniknęły. Po wojnie zaczęły się pojawiać nieśmiało w latach „dobrobytu Gierka”, czyli 70. XX wieku. Było ich jednak mało i były drogie. Dzisiaj te owoce – żółte, te z czerwonym wnętrzem, a ostatnio i o pięknej zielonej skórce (sweetie) – są nam znane bardzo dobrze.

Grejpfrut umiejętnie podany jest najwłaściwszym początkiem posiłku” – to zdanie z tekstu zamieszczonego w latach 30. XX wieku w „Tygodniku Ilustrowanym” – piśmie z ogromnymi tradycjami, po wojnie już nie reaktywowanym – wprowadza nas z punktu w temat. Owoce najpierw się pojawiły w Ameryce. Z racji ich wartości oraz niskiej kaloryczności weszły do diet hollywoodzkich gwiazd. Te właściwości to przyśpieszanie przemiany materii, dzięki składnikom pomagającym w spalaniu tłuszczów. Oprócz tego podobno przeciwdziałają sklerozie oraz żylakom, tak twierdzi guru żywieniowców z lat 70. Irena Gumowska. Podkreśla wysoką zawartość witaminy C w tych owocach oraz witamin E i P. To zaś oznacza, że leczenie jesiennych katarów warto wspierać codzienną porcją grejpfrutów. No i kto chce schudnąć, niech sięga po te owoce.

Irena Gumowska informuje, że grejpfruty odkryto w roku 1750 na wyspie Barbados. Są prawdopodobnie jakąś krzyżówką owoców znacznie od  nich większych, ale podobnych w smaku, czyli pomelo (też można je u nas kupić).

Dalszą historię przekazuje tekst w „Tygodniku Ilustrowanym”: owoce przywiózł do Europy w roku 1868 statek kapitana Shaddocka. Odtąd grejpfrut zaczął się mościć na stołach. Nieśmiało, bo w cuglach wygrywały z nim słodsze pomarańcze. Goryczka grejpfrutów nie każdemu odpowiada. Warto więc ją umiejętnie stonować.

„Jak rozpocząć i jak zakończyć” – taki tytuł ma ten artykulik z tygodnika (chyba kryptoreklamowy; rzeczywiste reklamy owoców z Palestyny pojawiały się w kolejnych numerach pisma). Teza tekstu dość banalna: grejpfruty mają walory zarówno gdy się je podaje na śniadanie (podobno gwarantują udany dzień!), jak i podczas kolacji. „Niektórzy rozpoczynają dzień wypiciem szklanki świeżo wyciśniętego i przecedzonego soku z grejpfrutu. Jest to bardzo dobry napój, ale sam owoc grejpfrutu jest tak bardzo smaczny, że szkoda jest nie rozkoszować się nim w całości, zwłaszcza, że przyrządza się go bardzo łatwo. Do tego celu służą specjalne, małe nożyki z zagiętem ostrzem, którem ślicznie się rozdziela owoc na cząstki, tak że można je wyjąć małą łyżeczką”. Nożyk miałam, ale komuś podarowałam, bo także zwykłym nożykiem do owoców można wnętrze jego połówek porozdzielać wzdłuż białych błonek.

Tekst podaje jako autora kilku przepisów na grejpfruty „Monsieur Marcela Boulestina”; jako „autora, którego praca jest znana i uznana przez wszystkich smakoszy świata”. Dołączmy do nich!

„Gdy się [grejpfruta] podaje jako zakąskę, zwykle dodaje się coś do owocu. Albo wyjmuje się cząstki owocu, kładzie si ę je do puharu [uwaga, ortografia przedwojenna] (szklanego lub srebrnego), posypuje się trochę cukrem, z dodaniem paru kropel Marashin’u (czyli likieru Maraschino], bądź wiśniaku, albo też rozdziela się części owocu nożem, pozostawiając je w połowie skóry, którą się stawia do pucharu. W oby wypadkach dodanie cukru i likieru jest identyczne. Można też przybrać owoc wiśnią w Marshin’ie tego samego rodzaju jak te, których się używa do cocktail’i”.

A oto garść pozostałych przedwojennych przepisów. Nie straciły świeżości, nie pachną naftaliną, prawda? Przytaczam je w pisowni oryginału, która już naftaliną zalatuje, zwłaszcza w wyrazach obcych. Pierwszy przepis zawiera inną niż na początku tekstu pisownię wyrazu „cocktail”, co oddaję wiernie:

Coctail z grejpfrutów

Jest to najulubieńszy coctail w Angliji i moda nań szybko wzrasta. Należy wziąć sok z grejpfrutów, pół na pół zmieszać go z ginem, wlać do ”shaker’u” z lodem, dobrze wstrząsnąć i podać. Jeśli nie może Pani dostać ginu (lub nie lubi go Pani), równie dobry coctail otrzymać można przez mieszanie soku z grejpfrutów z wódką. Uważamy, że coctail ten jest lepszy bez cukru, ale niektórzy dodają cukru, syropu lub słodkiego likieru.

Jak widać, nawet koktajlami miała się zajmować pani domu. W następnym przepisie autor tekstu podaje z kolei angielską nazwę owocu, kolejny raz ukazując swoje roztargnienie:

Grapefuit Fizz

Dla każdej osoby należy wlać do szklanki trzy łyżki soku z grejpfrutu, jedną łyżkę koniaku lub wiśniaku czy też innego alkoholu. Dodać lodu, cukru do smaku i napełnić wodą sodową.

A oto wreszcie coś bez alkoholu, pojawiają się dwie sałatki:

Sałata z grejpfrutów Nr. 1

(podaje się do mięsnych dań)

Najpierw starannie obrać cząstki owocu tak, by nie pozostało nic skórki. Do przygotowanej salaterki, obłożonej liśćmi zielonej sałaty, włożyć cząstki grejpfrutu, posypać go lekko solą i pieprzem, polać przyprawą, przyrządzoną w jednej trzeciej z cytrynowego soku, w dwóch trzecich ze śmietany, dodać trochę soli i pieprzu; do czasu do czasu dla odmiany dodać trochę soku
pomidorowego.
[Chyba zamiast śmietany?]. Grejpfruty i pomidory, grejpfruty i zimny, przegotowany, zielony groszek, grejpfruty i kartofle, wszystko to może być zmieszane i podane z liśćmi zielonej sałaty; przyprawa może być przyrządzona ze śmietaną jak powyżej, lub też z oliwą i octem.

Śmietana mi nie pasuje do cytrusów! Wybieram dobrą oliwę lub ciekawy olej (np. z orzechów lub migdałów), ale czy potrzebny jest ocet? Najwyżej gęsty i ciemny balsamico.

Sałata z grejpfrutów Nr 2

(deser)

W tej dziedzinie jest wiele ciekawych kombinacyj: cząstki grejpfrutu zmieszane z pokrojonemi brzoskwiniami i przyprawione cukrem z likierem. Gruszki pokrajane w plasterki i zmieszane z jednakową ilością cząstek grejpfrutów [...]. Musi to być dobrze pocukrzone, z lodu i podane z kremem, lub też grejpfrut podzielny na cząstki i włożony do pucharu z cukrem i portwejnem. Grejpfruty, pomarańcze i ananas zmieszane, pocukrzone i z dodatkiem Marashin’u.

Na zakończenie autor tekst podaje deser i zachwala, że jest to „najlepszy deser, jaki jest nam znany”. Przepis powtarzam; podawał go także przedwojenny „Bluszcz” i już go kiedyś cytowałam:

Coupe a la Mode

Do małego puharu od lodów włożyć mniej więcej 6 cząstek grejpfrutu.  Posypać je dobrze cukrem i dodać łyżkę wiśniaku. Przykryć dobremi lodami waniljowemi i posypać na górze cienko pokrajanemi orzechami pistacjowemi.

Jak widać, bez wiśniaku ani rusz. A jednak, podając ten lub pozostałe desery dzieciom lub osobom nie pijącym alkoholu, użyjmy soku lub syropu wiśniowego. Może wymyślimy własne najlepsze na świecie desery grejpfrutowe? To nie powinno być trudne.

Na koniec porada od Ireny Gumowskiej: „U nas na ogół skórki grejpfrutów się wyrzuca, tymczasem w wielu krajach obgotowuje się je, aby straciły goryczkę, a potem smaży, czyli postępuje tak samo, jak ze skórkami pomarańczowymi. Można je też, posiekane lub utarte, dodawać jako przyprawę aromatyczną w małych ilościach do wypieków, deserów – świeże lub suszone”.

Wtedy się w głowie nie mieściło, że grejpfruty znakomicie pasują do dań z drobiu i mięs, jako ich składniki, a nie tylko sałatowe dodatki. Warto będzie to kiedyś pokazać. A sok z owoców dzisiaj pijemy z miąższem, pozostawiając sitko w spokoju.

czwartek, 01 listopada 2012, alina.kwapisz

Polecane wpisy

myTaste.pl