O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.
Blog > Komentarze do wpisu
Wytrawny sos z Indii

Tak można określić przetwór z warzyw lub owoców, który się nazywa chutney. Staje się coraz bardziej popularny i u nas. Pikantny dodatek do dań.

W „Słowniku wyrazów obcych” Władysław Kopaliński nazwę tej rodziny zimnych sosów wywodzi z języka hindi: czatna znaczy być polizanym, skosztowanym. Można je kupić gotowe, w słoiczkach, ale można sporządzić samemu, wedle którejś z dostępnych recept. Są to mieszaniny owoców lub warzyw, albo i tego, i tego, z octem i cukrem, gotowaniem doprowadzone do konsystencji lekkiego dżemu. Np. mango chutney sporządza się z owoców mango, liści kolendry, świeżej mięty, z cytrusów. Znane są także czatneje z pomidorów, śliwek, agrestu, z rabarbaru. To klasyka kulinarna. Do czego je podawać? Do mięsa, zwłaszcza drobiu, warzyw, ryżu, kto lubi, może jeść do wędlin.

W nieocenionym „Bluszczu” znalazłam przepis z roku 1937 na

Chutney z grejpfrutu

Chutney to pikantna angielska przyprawa do potraw robiona na zapas, podobnie jak marmelady, pickle etc. Robi się ją z jabłek, agrestu, fig i innych owoców. Tu ograniczamy się do chutney’u z grejpfrutów: 1 kilo grejpfrutów obrać ze skórki, oczyścić z pestek i białych włókien, włożyć do rondla i gotować powoli z 3/10 l winnego, najlepszego octu i trochę mniej niż 1 deka utłuczonych goździków i 50 deka cukru. Gdy masa zupełnie miękka, wsypać 4 deka posiekanych brazylijskich orzechów (albo elemskich) i 10 deka rodzynek bez pestek. Wystudzić, mieszając, Dać do słoiczków, zawiązać.

Przed wojną grejpfruty zdobywały rynek. Już o tym pisałam. Sprowadzano je z ówczesnej Palestyny via port Jaffa, dlatego były reklamowane jako grejpfruty z Jaffy. Podawano w wielu pismach, jak je podawać i jeść, zachwalano ich walory, m.in. odchudzające (nadal aktualne, przyśpieszają spalanie tłuszczów!).

Wzięłam się więc za przygotowanie chutneyu zgodnie z przedwojennym przepisem. Do niego kilka uwag: aby uzyskać 1 kg owoców do przetwarzania, musimy kupić 2 kg świeżych. Po starannym obraniu skóry i błonek, tyle zostanie. Wybrałam grejpfruty czerwone. Ocet z białego wina (dałam go mniej niż w przepisie). Do goździków dodałam nieco zmielonego cynamonu,  korę kasji (coś jakby cynamon) oraz 3 listki limonki kaffir. Cukier zastosowałam brązowy. Rodzynki bez pestek, drobne. Do dodawania orzechów brazylijskich (na zdjęciu) gorąco zachęcam: są znakomite w smaku, dość miękkie (jak na owoce), podobno zdrowe, zawierają bowiem pewne ilości selenu, który ma właściwości  przeciwrakowe. Za zdrowotne walory nie odpowiadam, tylko o nich czytałam, ale smak mają naprawdę wyborny. Szkoda, że są tłuste, jak zresztą wszystkie orzechy.

czwartek, 09 lutego 2012, alina.kwapisz

Polecane wpisy

myTaste.pl