O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.
Blog > Komentarze do wpisu
75. wpis

Czy dekoracja stołu jest sztuką? Jeżeli tak, to jest w naszym kraju sztuką nieobecną, a może tylko zapomnianą. Warto ją przypomnieć.

Przed wojną nie było u nas pism kulinarnych, dzisiaj wychodzi ich wiele. Na marginesie: warto je porównać z zagranicznymi (czy redaktorzy to robią?). W te zawsze się zaopatruję podczas wyjazdów; różnicę między polskimi a niemieckimi, francuskimi, hiszpańskimi – te ostatnio oglądałam – widać już po przekartkowaniu. Nie tylko idzie o nowe pomysły, smaki, potrawy, produkty, ale i o wygląd potraw, sposobów ich podania, wreszcie o widok stołu. A także o ich zdjęcia.

Przeglądając przedwojenne „Wiadomości Literackie” trafiłam na opis wystawy, która miała miejsce w roku 1936 w IPS (Instytut Propogandy Sztuki), czołowej placówce propagującej przed wojną nie tylko sztukę, ale i kulturę, także tę dnia codziennego.

Mieczysław Wallis opisuje wystawę, będącą pokłosiem konkursu zorganizowanego przez MSZ wśród ambasad znajdujących się w Warszawie (wzięło udział 13; Polska wystawiała poza konkursem). Patronowała imprezie pani ministrowa Jadwiga Beckowa. Tematem było nakrycie i udekorowanie stołu do śniadania na osiem osób, przyczem wszstkie przedmioty służące do dekoracji, musiały być wyrobem danego kraju.

Pierwsze miejsce w dziedzinie dekoracji stołu zdobył stół szwedzki, drugie – chiński. Jak wyjaśniał recenzent: Dekoracja stołu, to Gesamtkunstwerk na mała skalę, kunsztowny zespół stołu, obrusa, serwetek i srebra, często jeszcze kwiatów i owoców, delikatna harmonja [pisownia oryginału] kształtów, barw i materjałów, którą może zniweczyć najdrobniejszy nieodpowiedni akcent formalny lub kolorystyczny.

Zdjęcia stołu szwedzkiego niestety przy tekście nie ma. Stół chiński opisany jest tak: Pociąga nieskazitelnem zestrojeniem form i kolorów stół chiński, okrągły, z czarnej laki, nieprzykryty obrusem, z licznemi nayczniami z biało-granatowej porcelany o monumentalnych kształtach i wielką plamą aksamitnych, ciemno-fioletowych bratków pośrodku. Rozmarza się recenzet: Śniadanie przy takim stole musi być czemś w rodzaju nabożeństwa.

Stół niemiecki także nazywany jest pięknym: ułożony [jest] wyłącznie z wyrobów szeregowych współczesnego przemysłu. Porcelana i szkło o kształtach prostych i szlachetnych, zbliżonych do kształtów geometrycznych, zespalają się tu z orchidejami o stłumionych brunatno-zielonych tonach w całość dyskretną i wytworną.

Przedstawiony na ilustracji pierwszej stół polski jest jednym z trzech. Ten sfotografowany skomponowała Helena Potocka i ma charakter muzealny: Olśniewa splendorem obrusa z cyframi Augusta II, sutemi harmonjami ciemnych, soczystych barw porcelany belwederskiej, pięknem rżniętych szkieł urzeckich i srebrem empirowej wazy.

Mnie bardziej by interesował obraz stołu współczesnego (czyli temu z roku 1936). Skomponowała go Jadwiga Prażmowska, a składały się nań porcelana ćmielowska i szkło z Zawiercia, lustra Grunwalda i patery Krzywica, na tle pysznej szmaragdowej makaty „Ładu”. Może kiedyś znajdę gdzieś dokładniejsze ilustracje z tej arcyciekawej wystawy. Do takiej idei warto by wrócić. Na pewno by się przydało, aby ją obejrzeli styliści, układający dzisiaj kompozycje do zdjęć w prasie kulinarnej. Białe zupy (niekiedy z okiem zakrzepłego tłuszczu) na białych talerzach ustawionych na białych obrusach nie zachęcają do gotowania, jedzenia i oglądania!

Aha: a śniadanie, do którego nakrycia przedstwiano, oczywiście nie było pierwszym porannym posiłkiem dnia. To raczej lunch, na który zapraszano gości nieco mniej formalnie niż na obiad (jedzony zresztą pod wieczór).

 

środa, 07 września 2011, alina.kwapisz

Polecane wpisy

myTaste.pl