O sztuce dobrego gotowania, jedzenia, czytania, oglądania i życia.
Blog > Komentarze do wpisu
52. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska - 05/05/2011 11:21

Majowe dni rozpoczynają się niestety z chłodem i z namysłem (co do ciepła przynajmniej). Dni długie, mroźne (!) poranki i wieczory jednak nie zapraszają do spacerów, a tym bardziej do słuchania słowika w grodzie. Bzy rozkwitają powoli, jak i świeczki na kasztanach, rano trawę pokrywa warstewka szronu.

Na szczęście w domu ciepło, czas kolejnych świąt nie nastraja do wytężonej pracy, sięgam po poezję. Tradycyjnie po Iwaszkiewicza,  aby odhaczyć kolejny miesiąc z jego tomu pt. „Krągły rok”. Maj. Co przyniósł poecie? Co przyniesie nam?

Może zarażą nas jego majowe przemyślenia. Te głębokie, dotyczące sensu i szczegółów naszego na świecie istnienia.

Maj

1. Status creaturae

Nie pragnę pociech żadnych
ani łask duchowych

w cierpieniu osobności
znajdę nieukończenie

Nieukończenie nieukojenie
drogę wyboru

anioł poda wino w kielichu
purpurowego koloru

2. Princpium individuationis

Gdzie jest owoc granatu
którego jestem ziarnkiem?

Gdzie jest melon
którego jestem płatem?

Ostrze srebrnego noża
po co mnie odkroiło?

Czy z ziarna wyrośnie drzewo?
Czy w płacie ukryte nasienie?

Nóż mnie przeszywa co chwila.
Na krzyk odpowiada milczenie

3. Interminabilis vitae posessio

W doskonałości czasu
posiadać początek i koniec
Posadźcie korzeń kosaćca
i kwiat irysa

rzeczy skończone
z nieskończonością identyczne

trzy płatki w dół
trzy w górę
potrójny płomień duszy

przeszłe i przyszłe
razem dzisiaj zakwita

to nie wieczne posiadanie
ipsa interminabilis est vita

Mistyka tego wiersza zastanawia. Przede wszystkim: dlaczego pojawia się mistyka, a nie majowy sensualizm? Może to kwestia wieku? Wiersza nie pisał młodzieniaszek... Dlatego od wzdychania do bzów ważniejsze się stało rozważanie takich kwestii filozoficznych jak „stan stworzenia”, „zasada ujednostkowienia”, „nieustające posiadanie życia” (przepraszam, jeżeli tłumaczenia zbyt dosłowne...). Rozważali je filozofowie starożytni, myślał o nich Tomasz z Akwinu, sięgali po nie Nietzsche i Schopenhauer, a ostatni termin jest Boecjuszową definicją aeternitas, czyli nieskończoności.

To trop. Majowe odradzanie życia, kiełkujące w ogrodzie irysy (czyli kosaćce) wynurzają się z podziemia. Z Hadesu. Z piekła. Wciąż na nowo i na nowo, każdej wiosny. Trzy płatki kwiatów rosną w górę, do życia, trzy w dół, w stronę ziemi. Jak dusza o potrójnym płomieniu – w chrześcijaństwie jako Trójca Przenajświętsza, i głębiej, jako archetypiczne wartości: miłość, mądrość, moc, jak trzy cnoty ewangeliczne: wiara, nadzieja, miłość – która żyjąc dąży do umierania, a zarazem do jedności. Tą jest nieskończoność. Ipsa interminabilis est vita. Samo życie jest nieskończone, co wiosną dziwi nieodmiennie, co roku głębiej.

Purpurowy kolor w pierwszym wierszu: kielicha czy wina? Kolor ciemnej krwi. Koresponduje z wyraziście czerwonymi pestkami granatu – owocu mającego w kulturach Wschodu (skąd pochodzi) związek z nieśmiertelnością. Bogowie greccy i rzymscy znali go dobrze. Pestki granatu w rękach Junony oznaczały małżeńska miłość i płodność. W chrześcijaństwie, przeciwnie, symbolizował czystość i dziewictwo. Jako jabłko królewskie (królowie trzymali właśnie owoc granatu w rękach!) podkreślał potęgę panującej dynastii i jej ciągłość. W sumie wszystko to oznacza nieśmiertelne trwanie, trwanie w przemijaniu.

Owoce granatu i melon pokrojony na płatki. Melon także jako symbol płodności, a więc przetrwania, w swoim mięsistym wnętrzu przenoszący pestki. Po co? Odpowiada na to ostatni wiersz: dla samego odradzania się w nieskończoności. Tylko i aż.

Dla porównania: jak inaczej czuł poeta młody, wiersz pt. „Maj” zamieszczony w młodzieńczym tomiku „Okstostychy”, dedykowany „Picadorom”, czyli kolegom z kawiarni „Picador”, z którymi młodziutki Jarosław wstępował na drogę poezji: Tuwimowi, Lechoniowi, Wierzyńskiemu. Jakże inny. Jak uroczo błahy... ale może przeczuwający trud długiego życia?

Maj

Płomienne młode maki. Uwertura Rienzi.
Oczekiwanie lata, które nic nie ziści.

Panienki muślinowe i abiturienci.
Uśmiech leciutkiej wzgardy – lecz bez nienawiści.

Pierwsze różowe lody. Pachnące truskawki.
Różańcowa jednych wspominań stokrotność.

Spotkanie – gdzieś, w ogrodzie, na dwóch końcach ławki.
I wierna, nieco gorzka piastunka – Samotność.

Publikując różowo-truskawkowy maj poeta miał 25 lat, wydając ten o nieskończoności miał 73.

 

środa, 07 września 2011, alina.kwapisz

Polecane wpisy

myTaste.pl